sobota, 26 lutego 2011

"Droga, ech ta droga..."

Wczoraj umieszczając w błogu linoryty Bisztynka, w tekście więcej pisałem o drodze do niego prowadzącej niż o samym Bisztynku. Ale cóż można napisać o biednym, zdewastowanym przez “Socjalistycznych budowniczych Warszawy” – miasteczku. Dowiedziałem się, że mało że w latach międzywojennych spłonął Ratusz, to zaraz po wojnie rozebrano część kamienic w rynku na budulec dla odbudowującej się Warszawy, - tragiczne to dzieje. A teraz miasteczko szczyci się z przynależnością do Stowarzyszenia “Citty slow” - ale nie wiem, czy jest z tego jakiś pożytek, poza odbywającymi się jarmarkami raz do roku pod hasłem tegoż stowarzyszenia. Z zabytków jest piękny kościół gotycki o wystroju barokowym, brama Lidzbarska- jako część średniowiecznych budowli obronnych, parę ładnych domków dziewiętnastowiecznych oraz współczesna chluba miasteczka – Gimnazjum. Ładny, nowoczesny budynek dość zręcznie wkomponowany w stary dziewiętnastowieczny budynek szkoły, obecnie podstawowej.
Nota bene – jest w n Gimnazjum stała ekspozycja moich warmińskich grafik.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz